Jak nie zgubić się w natłoku informacji i od czego zacząć medytować?
Gdy ponad 10 lat temu trafiłam na pierwsze poradniki medytacyjne czułam zagubienie. Medytacje wdzięczności, miłości … brzmiało to wtedy dla mnie abstrakcyjnie. A ja szukałam jakiejś prostej bazy, na której mogłabym się uczyć. Krok po kroku.
Dlatego nie będę opowiadała Ci historii o tym jak żonglować emocjami podczas medytacji. Jak czuć od razu siebie głęboko. Jak cieszyć się wyjątkowością każdego oddechu i bicia serca. To są piękne doświadczenia i to wszystko przyjdzie, ale z czasem.
Opowiem Ci za to co zadziałało u mnie i w jaki sposób uczę medytacji na co dzień.
Oddech i pozycja leżąca.
Tak niewiele a tak wiele.
Dlaczego oddech?
Bo skupiając uwagę na oddechu jesteśmy od razu osadzeni w sobie (czyli nasz umysł przestaje skupiać się na otoczeniu i nasz układ nerwowy może też przestać intensywnie skanować otoczenie w poszukiwaniu zagrożenia)
Dlaczego pozycja leżąca?
Pozycje siedzące są przez różne kultury i religie preferowane podczas medytacji np. ze względu na korzyści energetyczne czy praktyczne, aby nie spać podczas medytacji. I mają rację.
Natomiast my jako społeczeństwo zachodnie XXI wieku zwyczajnie za dużo siedzimy. Dodatkowo nie potrafimy siedzieć wygodnie i nieruchomo przez dłuższy czas. A wygodna i stabilna pozycja podczas medytacji to klucz.
Zatem będę zachęcać Cię na początku do medytacji leżących.
Ciekawostka – w tradycji jogi wyróżniamy nurt medytacji Joga Nidra. Jest to jeden z moich ulubionych rodzajów, którego opis znajdziesz w kolejnych wpisach. Przynosi niesamowite efekty.
Zatem, aby zacząć potrzebne Ci będzie
- wygodne miejsce do leżenia
- określony i niezakłócony czas (możesz ustawić budzik w telefonie a sam telefon w tryb samolotowy)
- koc lub inne przykrycie
- czasem poduszka
- coś do zasłonięcia oczu (jeśli to dla Ciebie komfortowe)
- nagranie medytacji prowadzonej
I tylko tyle.
Zacznij od 10 minut, ale codziennie.
Ściskam mocno
Agnieszka
