
Ostatnio doświadczyłam czegoś, co bardzo mocno przypomniało mi, jak niezwykle czuły jest nasz układ nerwowy na to, co znajduje się wokół nas. Poszłam na masaż do nowego miejsca. Moje ciało rzeczywiście potrzebowało pracy. Szukałam szybkiego terminu. Po wielu godzinach siedzenia i pisania kursu czułam napięcie przede wszystkim w szyi, karku i górnej części pleców. Znałam więc źródło napięcia mięśniowego i spodziewałam się, że masaż będzie dokładnie tym, czego potrzebuję. Fizycznie byłam trochę spięta, zmęczona i przeciążona pozycją siedzącą. Wcześniej jednak czułam się wewnętrznie spokojnie. Mój układ nerwowy był w równowadze.
I wtedy weszłam do pomieszczenia.
Pierwsze, co poczuło moje ciało, to temperatura. W pomieszczeniu było zimno. Zanim zdążyłam cokolwiek przeanalizować, moje ciało już odpowiedziało. Pojawiło się napięcie, lekkie wycofanie, trudność z wejściem w stan pełnego rozluźnienia. Później zaczęłam zauważać kolejne szczegóły. Podłoga była brudna. W wazonie stały zwiędnięte kwiaty. Dla kogoś innego mogłyby być to zupełnie nieistotne elementy. Dla mojego układu nerwowego stały się natychmiast informacją. Każdy z tych bodźców był niewielki, jednak razem stworzyły określony komunikat płynący ze środowiska.
I właśnie to doświadczenie zainteresowało mnie najbardziej.
Zostałam na tym masażu właściwie po to, żeby obserwować siebie. Chciałam zobaczyć, co wydarzy się z moim ciałem, kiedy świadomie pozostanę w miejscu, które nie daje mi poczucia komfortu. Miałam przecież świadomość, że jestem bezpieczna. Wiedziałam, że przyszłam na masaż. Wiedziałam, po co tam jestem. A jednak moje ciało reagowało inaczej niż moja świadoma część umysłu. To był dla mnie bardzo ciekawy eksperyment z obszaru neurocepcji i regulacji układu nerwowego: obserwowanie, jak szybko ciało odczytuje otoczenie i jak wiele informacji przyjmuje, zanim pojawi się świadoma myśl.
Nasz układ nerwowy przez cały czas zbiera informacje z naszego otoczenia. Jest jak skaner. Skanuje i zbiera je w błyskawicznym tempie. Temperatura, światło, dźwięki, zapachy, jakość powietrza, porządek przestrzeni, sposób, w jaki ktoś się porusza, ton głosu, mimika, odległość drugiej osoby, atmosfera miejsca, wszystko to tworzy dla naszego organizmu rodzaj mapy bezpieczeństwa.
Nasze ciało nie funkcjonuje w oderwaniu od przestrzeni, w której przebywamy. Cały czas pozostaje z nią w relacji.
Dlatego możemy wejść do jednego pomieszczenia i niemal natychmiast poczuć ulgę. Ramiona opadają, oddech się pogłębia, szczęka się rozluźnia, brzuch staje się miększy. W innym miejscu dzieje się coś zupełnie innego. Ciało pozostaje bardziej czujne, oddech staje się płytszy, mięśnie delikatnie zwiększają napięcie, a my mamy trudność z osiągnięciem prawdziwego odpoczynku. Czasami nawet nie potrafimy wskazać jednego konkretnego powodu. Po prostu czujemy, że to miejsce nie jest dla nas.
I właśnie dlatego tak ważne jest pytanie: jak często próbujemy regulować swoje ciało, jednocześnie pozostawiając bez zmiany środowisko, w którym nasze ciało codziennie funkcjonuje?
Możemy chodzić na masaże. Możemy ćwiczyć. Możemy praktykować jogę, medytować, wykonywać ćwiczenia oddechowe, rozciągać spięte mięśnie i pracować nad postawą. Wszystkie te działania mają ogromne znaczenie. Jednak istnieje jeszcze poziom, o którym często myślimy znacznie mniej: przestrzeń, w której żyjemy.
Dom. Praca. Gabinet. Samochód. Sypialnia. Miejsce, w którym jemy. Miejsce, w którym odpoczywamy. Ludzie, z którymi spędzamy czas. Rozmowy, które prowadzimy. Wiadomości, które codziennie czytamy. Hałas, pośpiech, światło, temperatura, bałagan, zapachy, estetyka przestrzeni. Wszystkie te elementy tworzą środowisko, w którym układ nerwowy funkcjonuje przez wiele godzin każdego dnia.
A to co się dzieje z nami w ciągu dnia, ma ogromny wpływ na jakość naszego snu. Nie da się dobrze spać jak układ nerwowy nie jest w równowadze.
Szczególnie interesujący jest wpływ relacji. Człowiek jest istotą społeczną, a obecność innych ludzi stanowi dla naszego układu nerwowego bardzo ważne źródło informacji. Możemy siedzieć w pięknym pomieszczeniu, mieć idealną temperaturę, ciszę i wygodne krzesło, a mimo to czuć napięcie, kiedy obok nas znajduje się osoba, przy której nasze ciało pozostaje w ciągłej czujności. Możemy też znaleźć się w bardzo zwykłym i prostym miejscu a poczuć głębokie rozluźnienie, ponieważ jesteśmy z kimś, przy kim możemy być sobą.
To pokazuje, że otoczenie oznacza znacznie więcej niż przestrzeń fizyczną.
Otoczeniem są również ludzie.
Otoczeniem są relacje.
Otoczeniem są sytuacje, w których uczestniczymy.
Otoczeniem jest sposób, w jaki jesteśmy traktowani.
Otoczeniem jest również to, czym karmimy naszą uwagę.
Nasze ciało reaguje na całe środowisko życia.
Możemy mieć świetną dietę, regularnie ćwiczyć, a jednocześnie każdego dnia funkcjonować w przestrzeni pełnej napięcia. Możemy być otoczeni ciągłym hałasem, presją, konfliktem, chaosem, pośpiechem albo relacjami, w których ciało pozostaje w gotowości.
Dbanie o siebie obejmuje również przyjrzenie się temu w czym żyjemy.
Moje doświadczenie z masażu było dla mnie bardzo mocnym przypomnieniem tej zależności.
Przyszłam z napiętym karkiem, wyszłam z napięciem układu nerwowego. Oczywiście zaraz po tym zadbałam o układ nerwowy praktyką jogi nidry, wtedy wszystko puściło.
Często patrzymy na napięcie mięśniowe i szukamy jego przyczyny w samym ciele. Siedzący tryb życia, wielogodzinna praca przy komputerze, brak ruchu, przeciążenie, niekorzystna pozycja, zmęczenie- wszystko to rzeczywiście wpływa na mięśnie, powięzi, oddech i sposób, w jaki utrzymujemy ciało.
A jednak warto zrobić kolejny krok i zapytać:
Jak bardzo wpływa na mnie miejsce, w którym przebywam?
Jak wpływają na mnie ludzie, których spotykam każdego dnia?
Jak reaguje moje ciało w domu, a jak w pracy?
Przy kim mój oddech staje się spokojniejszy?
Przy kim moje ciało pozostaje bardziej czujne?
W jakich przestrzeniach naprawdę odpoczywam?
Jakie miejsca dają mojemu organizmowi poczucie ładu, bezpieczeństwa i spokoju?
Może się okazać, że regulacja układu nerwowego zaczyna się czasami od bardzo prostych rzeczy: otwarcia okna, wpuszczenia światła, uporządkowania przestrzeni, zadbania o temperaturę, wyciszenia telefonu, postawienia świeżych kwiatów, wyjścia na spacer, ograniczenia kontaktu z czymś co pobudza czujność. Potrzebujemy również przyjrzeć się relacjom i zauważyć, przy jakich osobach nasze ciało mięknie, a przy jakich pozostaje w napięciu.
Dlatego coraz bardziej interesuje mnie nie tylko pytanie:
Co zrobić z moim ciałem aby było zdrowe?
Kluczowe staje się pytanie:
W jakim środowisku moje ciało próbuje funkcjonować?
Czasem potrzebuje po prostu miejsca, w którym piękno, porządek, temperatura, dźwięk i atmosfera mówią mu: możesz tutaj odpuścić.
Chciałabym Ciebie zostawić z refleksją:
kim i czym się codziennie otaczam i jakimi informacjami karmię mój układ nerwowy.
Te pytania są początkiem bardzo głębokiej pracy z własnym ciałem.
❤️ Agnieszka
